czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 1




Otworzyłam drzwi i zobaczyłam scenę z moich najgorszych koszmarów. Damien całował Angelinę!!. Z furią ruszyłam w ich stronę i z całą bokserską siłą uderzyłam chłopaka w twarz.

- Ty gnoju! Ty podły, zgniły gnoju! Jak śmiesz mnie zdradzać i to na środku szkoły.
- To nie tak jak myślisz...
- Jest dokładnie tak jak myślę. Zrywam z tobą.
- Nie możesz nam tego zrobić, daj mi szansę.
- Zapomnij o mnie- rzuciłam jeszcze odchodząc.- A ty- dodałam zwracając się od Angeliny- jesteś zwykłą suką.

Wybiegłam na ulicę nie zważając na jadące samochody. Wtedy usłyszałam trąbienie i poczułam jak ktoś spycha mnie z jezdni.

- Nic ci nie jest?- spytał chłopak.
- Nie. Dziękuje ci, ale teraz musze iść- wykrztusiłam przerażona tym co mogło się stać. Wtedy ze szkoły wybiegł Damien.

- Alex!- krzyknął.

Błyskawicznie zatrzymałam taksówkę i odjechałam. Dopiero wtedy dotafrło do mnie co się stało. Zaczęłam płakać, ale zaraz przestałam bo nie chciałam wywoływać w domu zbędnych pytań. Wróciłam do dom, otworzyłam drzwi od razu wbiegłam po schodach do swojego pokoju, zamknęłam za sobą drzwi położyłam się na łóżku, schowałam twarz w poduszkę i zaczełam płakać zaraz po tym zasnęłam. Po godzinie mojego snu, zaczął dzwonić mi telefon, nie chciałam po niego sięgać, ponieważ nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Telefon nie dawał spokoju, więc wstałam po niego, na wyświetlaczu pokazał się napis Taylor, nacisnełam zieloną słuchawkę.

- Halo
- Cześć Alex, jak się czujesz?, słyszałam że prawie samochód w ciebie uderzył.
- Na szczęście nie uderzył. Jakiś chłopak mnie uratował.
- Dobrze że nic ci nie jest.
- Taa, tez się ciesze.
- Alex.. dowiedziałam się że Damien zdradził ciebie z Angeliną.
- Nie rozmawiajmy o tym okej?
- Jasne, okej.
- Dzięki, że rozumiesz.
- Spoko. Alex wychodzimy może do Caffe Baru za godzinę?
- Niech bedzie.
- To za godzinę się widzimy. Do zobaczenia.
- Okej.

Chwilę potem przebrałam się  w to. Później zaczęłam zmywać tusz, o dziwo zajęło mi to dłużej niż się spodziewałam. Wyszykowana wyszłam na dwór, na szczęście szybko złapałam taksówkę, inaczej pewnie bym się spóźniła. Na miejscu czekała już Taylor. Patrząc na mnie z troska spytała:

- Jak się czujesz?
- Przemyślałam wszystko i wiesz co? Nie zamierzam się nad sobą rozczulać... Damien to palant. Nie będę sie nim przejmować, ani tym bardziej przez niego płakać. Olewam go i żałosną Angelę też. Pasują do siebie. A teraz... nie będę o nim rozmawiać.
- Skoro tak uważasz. W sumie nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu...- zaczęła długi wykład Taylor. ( zresztą jak zawsze ).
Tymczasem moją uwagę przykuł chłopak który wszedł do baru. Wydawało mi się, że to właśnie ten, który mnie uratował, chociaż wtedy byłam trochę roztrzęsiona i nie pamiętam dokładnie jego twarzy. Mimo wątpliwości ważnie go obserwowałam. chwile potem dołączyłam do niego jakaś dziewczyna. Wpadłam na pewien pomysł... Wstałam i ruszyłam do baru. Po drodze " niechcący " oblałam kawą chłopaka..

- Matko... przepraszam cię ! nie chciałam ciebie oblać- powiedziałam do chłopaka.
- Yyy.. no trudno, nic się nie stało- odpowiedział wycierając spodnie.
- Czy my się może znamy? Wydaje mi się, że gdzieś cię już widziałam.
- A tak... to ty wpadłaś pod samochód.
- Ah racja. Dziękuje za tamto. A w ogóle jestem Alex
- Christian. Sorki, ale już iść.
- To do zobaczenia.
- Ehem... Na razie

Chłopak ruszył w stronę dziewczyny. Po jej zachowaniu stwierdziłam że jest dla niego tylko kolezanką, nikim wiecej. Uderzyła go lekko w ramie, z drwiącym uśmiechem. Chwile potem wyszli z pubu. A wtedy pojawił sie Damien. Pociągnełam Taylor za reke i błyskawicznie wyszłysmy.

- Widze, że powaznie potraktowałaś swoje słowa- powiedziała Taylor
- Co? - spytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Już poderwałaś tamtego chłopaka z baru-odrzekła z uśmiechem.
- A... o to chodzi. To niw ważne - rzekłam i opowiedziałam jej o sytuacji z samochodemm
- Normalnie bohater -zadrwiła- Dobra ja sie zegnam. Do zobaczenia jutro
- Narka.

Nastepnego dnia, mimo wątpliwości poszłam do szkoły
Damien rano troche mi sie narzucał , ale ignorowałam go z całych sił
Jednak  zaskoczyło mnie co innego.. Otóż Christian i jego kolezanka stali się uczniami mojej szkoły. Podeszłam do nich i przywitałam się.

- Hej tu tutaj?  - spytałam chłopaka.
- Tak. To jest Willow moja siostra- przedztawił dziewczyne.
- Hej- powiedziała
- Miło mi ciebie poznać. Chodźcie oprowadze was  po szkole.

Kiedy oprowadzałam ich po szkole poznałam ich troche.  Willow jest bardzo sympatyczna, polubiłam ją, a z Christianem mam dużo tematow i jest troche rzexzy takich co lubimy. Z daleka zauważyłam Taylor podeszlismy do niej i zapoznałam ja ze nowymi znajomymi

- Hej Taylor
- Hej Alex
- Poznaj Christiana, chłopaka który mnie uratował i Willow jego siostrę

W sumie to nie wygladali na rodzenstwo. Oboje mieli brązowe włosy,  ale kompletnie inna budowy twarzy.  Poza tym Willow ma  stalowo szare  oczy, natomiast Christian ma niebieskie oczy.
Lekcje mineły mi na szczescie  szybko. Po lekcjach poszliśmy do baru.Weszliśmy do knajpy. Przy barze siedziała Angelina, ale ją zignorowałam, lecz ona mnie nie. Kiedy usiedliśmy przy stoliku podeszła do nas i ... zaczęła się ślinić do Christiana. A ten tylko na nią spojrzał i ją olał. Po piętnastu minutach się poddała i zaczęła znęcać się nade mną.

- Co tam u Ciebie? Jak tam się czujesz? Jak to jest być zdradzona?- zaczęła się dopytywać.
- Odwal się debilko- powiedziała Willow .
- Bo co?
- Bo cię uderzę!
- Już się boję- zaśmiała się Angelina.

Wtedy Willow wstała i wylała na nią oranżadę z lodem. Kiedy Willow ją oblała Angelina się wkurzyła od wybiegła z baru. My po godzinie wyszliśmy z baru.

- Dobra bracie, chyba musimy się zbierać- poklepała Willow Christiana w ramię.
- No chyba tak. Alex podasz mi numer telefonu, powinnyśmy się jeszcze tak w czwórkę spotkać-   powiedział i się uśmiechnął.
- Jasne, chętnie bym się jeszcze raz spotkała co nie Taylor?- zapytałam dziewczyny, podając Christianowi numer telefonu.
- Tak czemu by nie- uśmiechnęła się.
- Okej to do zobaczenia- powiedział Christian.
- Cześć dziewczyny- odparła Willow.
- Hej wam- powiedziałam z Taylor.

Po tym co nasi przyjaciele poszli, my też się rozeszłyśmy do swoich domu, na szczęście mieszkamy dwa domy od siebie, więc mogłyśmy pogadać.

- To Taylor do zobaczenia jutro w szkole- powiedziałam.
- No to na  razie- uśmiechnęła się.

Weszłam do domu, zjadłam obiad, posiedziałam na laptopie, pooglądałam TV i poszłam spać.

************************************************************************

Hej wszystkim.

Mam nadzieję że spodobał wam się 1 rozdział :).

Następny rozdział będzie pisała koleżanka.

Pozdrawiam was Nika. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz